niedziela, 13 lipca 2008

Toruń – miasto Nowej Fali


Jeśli o Warszawie można było powiedzieć, że stawała się na początku lat 80-tych centrum polskiego proletariackiego punk rocka, z pewnością Toruniowi należało przypisać rolę stolicy polskiej artystycznej nowej fali. Toruń to był dla mnie klub „Od nowa” i przed wszystkim Festiwal Nowej Fali. To było też kilka fajnych kapel, których kawałki aż do dziś chodzą mi po głowie. Jedną z nich był zespół Bikini, założony po odejściu Zbyszka Cołbeckiego z Rejestracji Przedpoborowych (późniejsza REJESTRACJA) chyba na jesieni 1981. Ciekawostką jest, że nazwa kapeli BIKINI była prezentem urodzinowym dla Zbyszka od Grzegorza Ciechowskiego, lidera Republiki. W latach 1981-83 zespół Bikini brał udział w przynajmiej dwóch Festiwalach w Jarocinie oraz w Brodnicy. Grał koncerty w Warszawie, Słupsku i oczywiście Toruniu, skąd pochodził.
Pierwsze (i jedyne istniejące) cztery nagrania zostały dokonane w studio w Klubie Morskim. Kolejne zrealizowano w Radio Bydgoszcz jednak materiał nie został nigdy przez zespół wykorzystany. Grupa rozpadła sie późnym latem 1983 roku. Inspiracją Bikini byli: The Cure, Joy Division, Gang of Four, Magazine, czy Pere Ubu, i wiele innych grup, których wówczas słuchali. Najbardziej znane utwory: Nocne Ulice, Jestem Sam, Nocny Patrol, Pieniadze, Czerwona Krew, Fikcyjne Wycieczki i Plastikowe Oczy.




Fragmenty zamieszczonego powyżej tekstu pochodzą ze strony www.mfk.torun.pl/scena/archiwum/bikini/index.html , na której perkusista zespołu Tomek Wiśniewski wspomina czas działalności zespołu.
Drugi toruński zespół, który w tamtych czasach wzbudzał u mnie duże emocje to była Republika, powstały w 1981 na gruzach art rockowej formacji Res Publica. Od początku związany z Klubem Studenckim Od Nowa w Toruniu przy UMK, gdzie koncertował i odbywał próby. Wypracował charakterystyczne nowofalowe brzmienie.
Miałem okazję widzieć ich kilka razy. No nie da się ukryć, że z polskich kapel nowo-falowych z pewnością zrobili największą karierę. Znałem w tamtych czasach ludzi, którzy się z nimi obsesyjnie identyfikowali, tak samo się ubierali, jeździli na każdy ich koncert, znali na pamięć wszystkie ich teksty. To było zjawisko artystyczne. Podobała mi się estetyka czarno-białej przestrzeni..


Ok. 1982 muzycy często gościli w radiowej Trójce nagrywając nowe utwory, które królowały na listach przebojów. Właśnie z tego okresu pochodzą uważane za najlepsze dzieła Republiki - Biała Flaga, Telefony, Obcy Astronom czy Sexy Doll.
Bardziej radykalni fanatycy muzyki niezależnej nie mogli pogodzić się z „nie-punkowym” wizerunkiem Ciechowskiego. Przełomowym momentem był koncert w 1983 z legendą brytyjskiego punk rocka - UK.Subs, kiedy przynależność Republiki do polskiej sceny alternatywnej została dobitnie zaznaczona.
Republika zawsze kojarzyć mi się będzie z Rafałem Kłosińskim, moim kumplem z podwórka i ze szkoły podstawowej (chodził do klasy niżej). Już w czasach moich fascynacji nową falą i punk rockiem, wpadałem czasem do jego mieszkania w kamienicy przy ul.Nowy Świat, żeby pogadać o życiu. Każde spotkanie z Rafałem to była rozmowa o muzyce, to było również słuchanie Republiki, którą Rafał kochał miłością książkową, romantyczną, nieprzeciętną. Tak mu zostało do dziś.
Polecam uwadze www.mitologie.pl/michasz/main.php, gdzie można odnaleźć mnóstwo ciekawych zdjęć i cytatów ilustrujących klimat tamtych czasów i imprez, m.in. Festiwalu Nowej Fali w Toruniu.

Zamieszczone powyżej zdjęcie Republiki pochodzi ze strony zespołu (autorem jest Antoni Zdebiak), informacje n/t historii zespołu zaczerpnąłem z Wikipedii

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

o Republice mozna dlugo ... to chyba najbardziej znienawidzony zespol lat 80 ( przez tak zwana szeroka publicznosc ) i najbardziej kochany ( takze przez nia :) )... wystarczy wspomniec koncert w jarocinie czy z okazji 100 wydania listy trojki...to na tym koncercie stracilismy wraz z przyjacielem plyte z autografami ktora zaj..li nam nomen omen milicjanci... :)ale od poczatku... moja pierwsza z tycznosc z nimi to sytuacja ktora bede pamietal chyba do konca zycia... przechodzilem przez korytarz w moim domu gdy nagle dobiegly mnie dzwieki kombinatu wpadlem do pokoju i podkrecilem radio na caly zicher ... nigdy przedtem ani potem zaden kawelek nie zrobil na mnie takiego wrazenia ... to byla dozgonna milosc od pierwszego wejrzenia ... tekst muzyka pojawiajacy sie flet i charakterystyczny spiew ciechowskiego wszystko to doslownie powalilo mnie na kolana ... potem bylo oczywiscie lapanie kolejnych utworow w radio kupowanie plyt lacznie z zadkim na rynku polskim angielskim wydaniem nowych sytuacji ... byl to pierwsz kolorowy lp jaki w zyciu widzialem :)w ubiorze zaczela dominowac czern i biel a i grzywka stala sie troche dluzsza ... ;)mozna powiedziec ze powli stalem sie jednym z republikanow ...
Nie jestem specjalista ale wydaje mi sie ze nie bylo w polsce ani wowczas ani obecnie zespolu ktory gral by w tak nowatorski i specyficzny sposob rozpoznawalny doslownie od ierwszych taktow ... ale to co bylo najwiekrzym atutem republiki to teksty ...ciechowski pisal prawdziwa poezje ... a glowne dwa nurty to opis rzeczywistosci ( telefony kombinat biala flaga ) i milosc uczucia ( sexy doll bikini smierc paryz moskwa ) z reszta oba mieszaly sie w piosenkach w przedziwnym rodem z metroplis swiecie stworzonym przez gc i spolke ....
Jak juz mowilem mozna o nich dlugo i namietnie ale to przeciesz w koncu nie o to w tym miejscu chodzi... :)
jedno jest pewne to napewno wazny polski zespol i wielkie dzieki dla autora blogu za ich przypomnienie ich przypomnienie ... :)

Hollman