niedziela, 6 lipca 2008

Muzzik Manifesto - INTRO

Ludzie nie chcą już płyt. Nasz świat muzycznych fascynacji coraz częściej zawiera się w plikach, ipodach, czy na twardych dyskach komputerów stacjonarnych. Muzyczne telewizje nie pokazują teledysków. Ludzie przenieśli się do internetu, gdzie mogą je oglądać o dowolnej porze dnia i roku. I do tego dzielić się komentarzami na ich temat. Youtube zastępuje MTV. Rozgłośnie radiowe są jednym wielkim blokiem reklamowym wytwórni fonograficznych. W tych ostatnich brakuje myśli marketingowej. Nie ma w nich talentu odkrywania rzeczy wybitnych. Polskę zalewa muzyczna tandeta. Piszą o niej mierni dziennikarze . Ich miernota to nie ciężar pióra, ale lęk przed przekraczaniem granic światów muzyki niezależnej od gustów przeciętnego Polaka. Kto z liderów opinii dziennikarskiego światka słyszał brazylijskiego stoner rocka? Kto wie skąd pochodzi Grauzone? Kto rozumie dlaczego Grunge dotarł do Europy przez Szwajcarię i Niemcy? Słyszeliście kiedykolwiek japońskich the Ramones? A czy mówi Wam coś nazwa Laughing Clowns? The Sound? The Sonics? The Seeds?Ten blog jest po to, żeby odgrzebać rzeczy doskonałe i zapomniane. Moje życie określone zostało przez muzykę, płyty są jak kartki w kalendarzu - przypomnienie najważniejszych momentów: znajomości, miłości, depresji, sukcesów, lęków, upadków, pocałunków, ucieczek. Muzykę mam ciągle w głowie. Gdziekolwiek jestem, cokolwiek robię. Warto posłuchać Wima Martensa z czasów Belly of an architect.

A i jeszcze jedno. Ten blog to trochę jednak historia mojego życia. Nie chodzi o historię czegokolwiek innego. Wszystkie zdjęcia, filmy, linki, cytaty zamieszczone zostaną bez zgody autorów - jednak z czystą, szczerą intencją propagowania i wspierania ich dzieła i zasług. Przy okazji poszukiwań adekwatnych informacji w wirtualnym świecie natarfiłem na wiele ciekawych stron i blogów jak np. http://musicblog-piotrk.blogspot.com
Nie przez przypadek korzystam z zasobów firmy Google. To wyraz szacunku dla narzędzia, dzięki któremu odkopuję własną przeszłość.

3 komentarze:

Qba pisze...

swieta racja ;)))
co do dziennikarzyn i peryferii
najlepiej ujal to Whitman (szczerze mowiac maja jedne z lepszych tekstow w PL) w tekscie

Chała

"SMUTNE DOWCIPY

NIEZABAWNE SKECZE

GWIAZDY NA BATERIE

I SPRZEDANE MECZE



WZRUSZENIE W PAKIETACH,

POSORTOWANY TOWAR

DLA GŁUPCÓW PROSTY SERIAL

DLA ZŁOŻONYCH ALMODOVAR



PAZNOKCIE TAKIE DŁUGIE

AKTYWISTEK SUKCES - JUGEND

SILIKONOWA PANIENKA

Z CHŁOPCEM O DZIURAWYCH RĘKACH



I JESZCZE BLADE DZIEWCZYNKI

UDAJĄCE MURZYNKI

SPISKUJE PO REDAKCJACH

TRENDOWATA KONSPIRACJA



JEDNA CHAŁA

NA WSZYSTKICH KANAŁACH

JEDNA KICHA

W RADIOWYCH GŁOŚNIKACH "


pozdrawiam ;)

Muzzik Manifesto pisze...

W radio brakuje niestety programów autorskich. Jak czytam Tylko Rocka (może Teraz Rocka...?) to mi się płakać chce, niestety dobór recenzowanych płyt jest mało inspirujący. Dlaczego pisze się o nich z rocznym opóżnieniem? I tak dobrze, że kapele typu Soulburners, Black tapes czy 666 Aniołów mają szansę tam zaistnieć (chcociaż niestety tylko wzmiankowo). Koledzy wolą pisać o Muchach , czy CKOD. szkoda

Anonimowy pisze...

dopiero zacząłem czytać, i od razu dzięki za to: "Warto posłuchać Wima Martensa z czasów Belly of an architect". wzruszyłem się ;-)